Zazwyczaj kiedy usłyszę lub przeczytam gdzieś o jakiejś książce, to jeśli mnie zainteresuje dodaję ją na półkę "chcę przeczytać" na moim profilu na lubimyczytac.pl. Mam tam już około 300 pozycji, które czekają, aż gdzieś je dorwę i pochłonę. Raz na jakiś czas, kiedy w bibliotece nie czekam w kolejce na jakieś konkretne książki, które są dla mnie sprawą "niecierpiącą zwłoki" przeglądam sobie listę książek z tej półki i na chybił trafił wybieram jakąś pozycję i sprawdzam, czy znajduje się w mojej bibliotece i, czy jest dostępna. Takim oto sposobem wypożyczyłam z biblioteki "Dziewiętnaście minut" Jodi Picoult.
Książka opowiada o chłopaku, który jest prześladowany przez dzieci już od przedszkola, ciągnie się to za nim aż do liceum, kiedy pewnego dnia nie wytrzymuje i pakuje do szkolnego plecaka broń. Do czego jest w stanie posunąć się osoba nad którą rówieśnicy i starsi znęcają się psychicznie? Jak to jest być na samym dole szkolnej hierarchii?
Poznajemy także dziewczynę, która obraca się wśród szkolnej elity. Sama często naśmiewa się z innych, ale czy dlatego, że to lubi, czy dlatego, żeby pozostać w "najfajniejszej" ekipie w szkole? Czy warto udawać kogoś kim się nie jest, tylko po to, by być uważanym za szkolną gwiazdę? Ile warta jest przyjaźń, kiedy na horyzoncie pojawia się szansa na dostanie się w kręgi elitarnej ekipy?
"W dziewiętnaście minut można skosić frontowy trawnik, ufarbować włosy, obejrzeć tercję meczu hokejowego. Dziewiętnaście minut wystarczy, żeby zaplombować ząb, upiec ciastka, poskładać pranie pięcioosobowej rodziny.(…) W ciągu dziewiętnastu minut można doczekać się dostawy zamówionej pizzy. Przeczytać dziecku bajkę lub wymienić olej w aucie. Przejść dwa kilometry. Obrębić dół spódnicy.(…) Dziewiętnaście minut – tyle starczy, żeby dopełnić zemsty."
